Light and Fast – Termin bardzo modny, popularny i chwytliwy w branży turystycznej.

Na forach internetowych można znaleźć długie dyskusje pod tematami związanymi z tą ideą. Niektórym kojarzy się tylko z hasłami reklam i oszołomów biegających w zimie w krótkich spodenkach po górach. Dla innych prawie styl życia. A jakie jest moje zdanie? Jaki jest cel tych artykułów? O tym przeczytacie już poniżej.

Ten artykuł ma być wstępem do kolejnych związanych z szeroko pojętym terminem Light and Fast. Chcę ukazać swoją wizję tej idei oraz zaproponować kilka prostych rozwiązań, dzięki którym mam nadzieję, że wasz bagaż będzie lżejszy a wędrówka przyjemniejsza.

Tematem przewodnim ma być L&F dla każdego, czyli L&F dla przeciętnego Kowalskiego. Takiego, który nie idzie w zimie zdobywać Mount Everestu, ani nawet nie będzie próbował wejść na Rysy. Takiego, który kilka razy do roku jeździ w góry i nocuje po schroniskach bądź chatkach, bo lubi mieć trochę wygody. W tym miejscu prawdziwi weterani wędrówek mogą się oburzać, że to żadna sztuka, ale trzeba pamiętać o jednej rzeczy. Takich turystów jest najwięcej. A jeśli mamy się nauczyć obniżać wagę plecaka, to lepiej na łatwiejszych wędrówkach w formie treningu. W końcu nie każdy biegacz zaczynał trenowanie od przebiegnięcia maratonu. Po prostu łatwiej i bezpieczniej będzie testować rozwiązania na takich prostszych wyprawach. Ale przejdźmy do rzeczy.

Czym jest L&F? Co się kryje pod tymi dwiema literkami? Skrót Light and Fast z angielskiego oznacza po prostu ideę wędrówki na Lekko i Szybko. Termin rozpropagowany w latach 90 XX wieku. Jednak sam nurt był znany już podróżnikom od stuleci (Źródło) Niby tylko dwa słowa, a ile aż mogą znaczyć! Dla maniaka tej idei ciężar samego ekwipunku może wynosić tylko 2,5 kilograma! I to ze schronieniem w postaci tarpa! Dla innego lekki plecak będzie ważył już tylko 10 kilogramów, bo zawsze nosił na plecach dwa razy więcej. Jedni będą wykorzystywać lekki plecak, by móc dziennie robić bardzo długie dystanse i pobijać kolejne rekordy przejścia szlaku. Inni natomiast mogą się zirytować, bo nie po to jadą w góry, by się spieszyć. I w tym miejscu powoli dochodzimy do sedna sprawy.

L&F to tylko idea. Idea, z której każdy może wziąć tylko to, co mu odpowiada i ona się nie obrazi.

Jeden wykorzysta lżejszy plecak, by iść szybciej, a drugi wykorzysta ją tylko po to, by móc wędrować lżej i na postojach nie dyszeć ze zmęczenia. A ktoś inny, dzięki zaoszczędzonej wadze będzie mógł wziąć więcej sprzętu fotograficznego nie tracąc na komforcie.

Celem tych artykułów będzie próba przekonania Was, moi drodzy czytelnicy, że lżejszy plecak nie musi oznaczać spadku komfortu czy wygód związanych z wędrowaniem po górach i nie tylko. Że zmniejszenie wagi plecaka nie tylko nie jest trudne, a na pewno nie musi oznaczać wielkich wydatków finansowych. Chciałbym zaznaczyć, że te rozwiązania możemy stosować przygotowując się do każdej wędrówki. Nawet jednodniowej czy weekendowej. Jeśli dzięki tym artykułom uda Ci się obniżyć wagę nawet o 0,5 kilograma to uznam to już za sukces. To zawsze 0,5 kilograma mniej, które ciążą przy każdym kroku. A kroków robisz tysiące, nawet podczas weekendowej wycieczki.

By przekonać Was, że lekki plecak jest fajny to przytoczę kilka przykładów:

  • Chyba każdy z nas, kto wędrował chociaż raz po górach z plecakiem narzekał, że jego plecak jest za ciężki. Szczególnie gdy podejście było długie i strome, a my szliśmy w nieznośnym upale będąc cali mokrzy od potu.
  • Wielu z nas jest leniwych. Sam też jestem. Na co dzień nie trenujemy, a nasza praca często polega na siedzeniu 8 godzin przed komputerem. W końcu, gdy przychodzi wymarzony urlop, pakujemy wszystkie niezbędne rzeczy, zarzucamy je na plecy i doznajemy szoku. Ile to waży?! Przecież spakowałem tylko niezbędne rzeczy! Później na szlaku po kilku kilometrach nogi pod nami się uginają, zaczynają nas boleć kolana i biodra, jesteśmy spoceni, zmęczeni i źli, ale trzeba być dzielnym. W końcu jesteśmy na urlopie! Ale gdyby się tak zastanowić. Ile osób po powrocie sprawdziło co rzeczywiście się przydało a co nie? Co tak naprawdę było niezbędne?
  • Dodatkowo będąc w takiej sytuacji o wiele łatwiej dorobić się kontuzji. Zmęczeni, mniej uwagi przykładamy gdzie stąpamy i o wiele łatwiej można się poślizgnąć podczas zejścia. Stąd już krótka droga do zakończenia wakacji z urlopem chorobowym.
  • Mniej rzeczy do noszenia, to też mniej rzeczy do pilnowania, by nie zgubić. Mniej czasu poświęca się na pakowanie mniejszej ilości przedmiotów w schronisku. Oraz łatwiej coś w plecaku znaleźć.
  • Z mniejszym obciążeniem możemy chodzić szybciej. Tutaj trzeba podkreślić słowo możemy. Możemy nie oznacza musimy. To dwa różne słowa! Przecież nadal z lekkim plecakiem nikt nie każe nikomu się spieszyć po górach. Nadal można iść swoim ulubionym tempem i podziwiać widoki czy robić nawet 2 godzinne postoje. W końcu to Wasz wyjazd i tylko Wy decydujecie w jakim tempie chcecie wędrować. Kto nam zabroni stworzenia idei Light, not Fast. 🙂 

Można by jeszcze dłużej wymieniać. Mam nadzieję jednak, że przytoczone przykłady oraz argumenty spowodują, że dostrzeżecie plusy tego podejścia oraz że warto zapoznać się z ideą Light and Fast. Naprawdę nie trzeba mieć wielkiego doświadczenia, by móc skorzystać z dobrodziejstw tej idei.

Podpowiem już teraz, że jedyną rzeczą jaką musicie zrobić, by dobrze przygotować się do następnej wędrówki to zdobyć wagę kuchenną. Taką do 5 kilogramów z dokładnością do 1-2 gramów. Nie musi być super jakości. O ile takiej nie macie, to najtańsze znajdziecie już w cenie 15zł i będzie to najlepsza inwestycja w obniżaniu wagi plecaka! A jak jej używać, dowiecie się w następnych artykułach.

A czy wiecie ile ważą Wasze plecaki?

Tutaj pojawi się spis treści do konkretnych artykułów. Gdybyście chcieli poruszyć jakiś konkretny temat to dawajcie znać w komentarzach!

Pozdrawiam,
Witek